Szczypta absurdu czyni cuda!


"Współcześnie nawet Mickiewicz musiałby kręcić kiepskie filmiki autopromocyjne i rzucać je gdzie popadnie w sieci, coby się wybić, a wstęp do "Ballad i romansów" zapewne zamieściłby na swoim blogasku. Dostawałby słitaśne komcie, a jakiś palant o przeroście ambicji bądź pragnienia intelektu krytykowałby go za to, że pisze ballady zamiast haiku."
Marta Kisiel

Marta Kisiel podbiła wiele czytelniczych serc. Jej książki są wszechobecne, a pochwały się nie kończą. Nie mogłam przejść obok tego obojętnie. Postanowiłam sięgnąć po "Dożywocie" i sprawdzić na własnej skórze, o co tyle hałasu. Teraz już wiem! Od pierwszych stron jesteśmy wciąganiu w absurdalny świat głównego bohatera. Konrad Romańczyk dziedziczy gotycki dom po dalekim krewnym. "Lichotka" to dwustuletnia budowla, położona na odludziu. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie dziwni mieszkańcy, których Konrad dziedziczy wraz z willą. Anioł z alergią na pierze, morski potwór z zamiłowaniem do gotowania, widmo romantycznego poety, drapieżna kotka i cztery utopce tworzą osobliwe towarzystwo. Konrad pragnął odpocząć w "Lichotce", napisać dzieło swojego życia, a zamiast tego próbuje nie zwariować. Jakie przygody i wyzwania go czekają? Czy odnajdzie się w tym szaleństwie?


"Dożywocie" to nie byle gratka. Autorka swoim świetnym stylem pisania wprowadza nas w mury "Lichotki". Poznajemy kuriozalnych bohaterów, jesteśmy wplątani w przedziwne wydarzenia, ciągle zadajemy sobie pytanie: "Czy ja na pewno dobrze czytam?". Brniemy dalej i pragniemy więcej. Humor przebija przez kolejne rozdziały powieści, wywołując u nas napady śmiechu. Absurdalność nas więzi, a powieść zaczyna działać jak narkotyk, nie możemy się od niej oderwać, choć byśmy bardzo chcieli. Inteligentnych żartów, szczypty ironii nie brakuje, a wszechobecna groteska dodaje uroku i pozwala książce wyróżnić się na tle innych.


Powieść Marty Kisiel nie jest dla wszystkich. Niektórym żarty mogą sie wydać nieśmieszne, a niedorzeczność zbyt męcząca, ale ja nie należę do tych osób. Książka była dla mnie ogromnym zaskoczeniem, oczywiście pozytywnym. Z przyjemnością obserwowałam jak "Lichotka" z utrapienia staje się dla Konrada domem. Wraz z nim zaprzyjaźniłam się z mieszkańcami starej willi, odkrywałam jej tajemnice i dziwności. Ponadto ostatnie rozdziały książki naprawdę nabierają tempa. Nie chcemy rozstać się z tymi cudownym stworami, ale koniec zbliża się nieubłaganie. Po ostatniej stronie czułam smutek, że to koniec przygody z tą osobliwą bandą. "Dożywocie" zapewnia świetną zabawę, dużo śmiechu oraz mile spędzony czas. Polecam!

"Słuchaj, cholero, moja cierpliwość to nie Schengen, ma swoje granice." (M. Kisiel)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

4 komentarze :

  1. Bardzo mi się podoba, muszę to kiedyś przeczytać ^^!

    yollowe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam "Dożywocie", jak dla mnie na razie najlepsza książka Kisiel ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi intrygująco, ale nie mam pojęcia, jakie będą moje odczucia po lekturze.

    OdpowiedzUsuń

Zofia w Krainie Książek © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka